Ballada o szalonym telegrafiście

W małym miasteczku, koło ratusza
Mały przycisk, ktoś szybko porusza
Lecą literki w szeroki świat,
Raz tik tak tik, raz tik tik tak

Nie liczy się dla niego forsa
Podoba mu się alfabet Morsa
Stuka więc w klucz jak opętany
Wtóruje mu sąsiad, wkurzony zza ściany 

Z jego anteny aż iskry się sypią
Na całym świecie go teraz słyszą
Miejsce przyjemne przytulny przypiecek
Sypie więc listy z kropek i kresek

Zapytał  generała co się tedy stanie?
Gdy wróg stanie przy jego bramie
Jednak pomylił jedną kropkę z kreską
Przysłali mu pułk z dętą orkiestrą.

Pomyłka w kropce to wymówka marna
Wnet się zjawiła cała straż pożarna
Za nią redaktor z miejscowej gazety
I polic majster wściekły niestety

Największy plotkarz przybył tu ponadto
Za chwilę zleciało się całe miasto
Przez  brak jednej kropki to całe zbiorowisko
Jak to wytłumaczyć i naprawić   wszystko?

Szybko nadał do burmistrza depeszę
Że na przemówienie, czekają całe rzesze
Burmistrz zmienił to w wiec wyborczy
I na tym całą awanturę skończył

Telegrafista odtąd siedzi w ciszy
I gdy głos tik tak z zegara posłyszy
Wnet spogląda na klucz telegraficzny
Który wywołuje w nim strach demoniczny

Nie ważne jaki błąd można by popełnić
Ważne by klęskę, w zwycięstwo zamienić
I tu tak się stało, z tą piękną przygodą
Burmistrz, chcąc nie chcąc, został wojewodą

Wreszcie wojewoda prezydentem został
Telegrafiście jeno stary klucz się ostał
Czasem gdy jeden ciężko pracuje
Drugiemu  za to,  ta praca owocuje


Contact Us / Kontakt z nami
skaner@skaner.net / +1 519 641 8894